Obudziłam się o wschodzie słońca, miałam przeczucie że będzie to zły dzień. Zeszłam z łóżka i poszłam coś zjeść, założyłam biały sweter i czarne dżinsy. Musiałam kupić sobię nową kurtkę na skuter, wyszłam na spacer z Mią a potem ruszyłam do Dolce&Gabbana. Zaparkowałam skuter i weszłam do sklepu, zaczęłam się rozglądać za kurtką ale nagle wpadłam na jakąś kobietę wkurzyłam się bo akurat miałam zły humor,, pewnie jakaś początkująca sprzedawczyni" pomyślałam, trudno wybrała zły dzień na wpadanie na mnie. Podeszłam do kasy poskarżyć się na pracownicę
- Przepraszam, wiem że to zabrzmi dziwnie ale chcę się zapytać czy ta kobieta- powiedziałam pokazując na kobietę która na mnie wpadła- tu pracuję?
- Nie, pierwszy raz ją widzę- chciałam powiedzieć tej kobiecie że jest mi przykro i że przepraszam za moje zachowanie Ale jej już nie było. Trudno pomyślałam i poszłam dalej, znalazłam kurtkę, lecz nagle ktoś do mnie zadzwonił
- Cześć Merida, tu Tatiana przyjdziesz do Avengers Tower?
- Co? Ty tam możesz wchodzić?
- No... Tak
- Dobra przyjdę
- To super, zaprosze jeszcze Lè
- Ok, pa
Średnio miałam ochotę poznawać jej sławnych znajomych, ale czemu nie, ten dzień nie może być gorszy. Wsiadłam na skuter i odjechałam. Po jakimś czasie dotarłam na miejsce przed drzwiami czekała na mnie Tatiana i Lèa
- Dobrze, że już jesteś, chodź zapoznam Cię z kimś- Zaprowadziła mnie do środka gdzie zobaczyłam rudą kobietę pochylającą się nad jakimiś papierami
- To jest Natasha, moja kuzynka- powiedziała Tatiana wskazując na nią
- Fajnie, miło mi ale Po co mnie zaprosiłaś?
- Chcę Ci coś pokazać - otworzyła wielkie drzwi za którymi stała grupka ludzi
- To są Avengers...
Cold as Ice
Historia z fanfiction: You Were Made To be ruled , Julii Hały widziana oczami Meridy Kjellberg.
sobota, 31 października 2015
środa, 21 października 2015
Rozdział I
Po wyjściu ze sklepiku weszłam do samolotu który miał mnie przetransportować do Ameryki, wszystkie miejsca były zajęte więc poszłam do tyłu i znalazłam jedno miejsce, akurat koło tej którą widziałam przy automacie z kawą. Przypadek, nie sądzę! Nieznajoma zauważyła moje przybycie, uśmiechnęła się
- Też lubisz siadać na tyłach? -zaśmiała się, wydała mi się intrygująca- A tak poza tym mam na imię Jul... Tatiana, Tatiana Fiodorow- Pomyślałam że nie mówi prawdy, ale jak nie chcę to niech nie mówi, zupełnie mnie to nie obchodzi Ale postanowiłam jej odpowiedzieć (może niedokładnie prawdą Ale po części nie kłamałam)
- Zawsze siadam na tyłach, nazywam się Merida Kjellberg- odpowiedziałam specjalnie zimnym tonem
- Też kierunek Nowy Jork?
- Jak widać- Na tym postanowiłam zakończyć naszą rozmowę, zamknęłam oczy i ,,wyłączyłam się'' leżałam z zamkniętymi oczami i przeniosłam się do swojego świata.
Kilka godzin później...
Gdy samolot wylądował przypomniał mi się inny, dzień innego roku gdy patrzyłam się na to miejsce poraz pierwszy, Tatiana chyba zauważyła mój wyraz twarzy bo zapytała się
- Byłaś kiedyś w Stanach?- Przed oczami stanęło mi pewne popołudnie z przeszłości: Jechałam autobusem przez Manhattan, siedziałam przy oknie, wtedy usłyszałam
- Przepraszam, mogę tu usiąść?- odwróciłam się od okna, koło mnie stał młody chłopak na oko miał tyle samo lat co ja wtedy, był ubrany w schludne spodnie i koszulę, na nosie miał okulary.Gdy spojrzałam mu w oczy uśmiechnął się do mnie z idealną dozą nieśmiałości
- Jak chcesz...- odpowiedziałam obojętnie, po jakimś czasie zauważyłam że chłopak się czymś stresuje
- Wszystko w porządku?- nie wiem czemu się przejęłam
- Tak, tylko denerwuję się przed pewnym ważnym spotkaniem- ,,Aha, tak pewnie z jakąś dziewczyną'', pomyślałam, poczułam się dziwnie zawiedziona
- Tak a z kim?- zapytałam
- Mam spotkanie w sprawie dołączenia do pewnej szkoły- Domyśliłam się o jaką szkołę chodziło, ale postanowiłam udawać że nie mam pojęcia o co chodzi
- Doprawdy? Ja również- Powiedziałam prawdę, wtedy akurat miałam dołączyć do szkoły Charlesa Xaviera, i podejrzewałam że nieznajomy właśnie tam się wybiera
- Naprawdę?
- Tak
- Tak poza tym mam na imię Hank McCoy- wyciągnął do mnie rękę, chwilkę się zastanawiałam ale podałam mu rękę
- Merida, Merida Kjellberg- uśmiechnął się, po dłuższym czasie w autobusie spędzonym na rozmowie zbliżał się nasz przystanek
- No, zbliża się czas rozstania
- Już wychodzisz?- zapytałam udając zdziwioną
-Na to wygląda- jakież wielkie było jego zdziwienie gdy wyszłam nim z autobusu
-Czemu wyszłaś?
- Mam spotkanie dotyczące dołączenia do pewnej szkoły- powiedziałam z uśmiechem, tak zaczęła się historia o przyjaźni dwojga ludzi, która miała przetrwać wszystko lecz niestety stało się inaczej, dziewczyna zakochała się w chłopaku i musieli się rozstać.
Nagle przypomniałam sobie gdzie jestem i z kim rozmawiam
- Tak tylko raz. - dopiero wtedy zauważyłam że się uśmiecham, natychmiast przybrałam kamienną twarz
-Może masz ochotę na kawę ? Ostatnio piłam jedynie Espresso, ale teraz mam ochotę na Moccę.Z mleczną czekoladą.Ooo tak.- zdziwiłam się że ona tak mi ufa
- Dobra, czemu nie
Poszłyśmy do Starbucks'a wzięłam gorącą czekoladę (oczywiście) A Tatiana wzięła kawę
-Więc co będziesz porabiała w Nowym Yorku ?- zapytała się, postanowiłam zmyślać
- Miałam plany do powrotu do takiej jednej szkoły- postanowiłam ją sprawdzić
-Znasz Charlesa Xaviera?- dobra, ma moce i co, i nic
-Masz nadludzkie zdolności, tak ?- nie wiem po co się pytam przecież to jasne
-Tak sądzę, wiesz to nie jest najlepsze miejsce na rozmowę na taki temat,ok ? Będę teraz wprowadzać się do mieszkania na Brooklynie.Może wpadniesz ?Ale nie wiem kompletnie jak tam dotrzeć.- teraz ufa osobie spodkanej swe godziny temu w samolocie i zaprasza ją do swojego domu, chyba jest bardzo naiwną osobą. Ale czemu miałabym nie przyjść?
-Chętnie.Musisz dać mi tylko adres.I spokojnie, taksówkarz zawiezie Cię do tego miejsca.
-Hej, słyszałam, że ktoś chce dotrzeć na Brooklyn.Ty, prawda ?- usłyszałam głos koło siebie, odwróciłam się i moim oczom ukazała się kobieta mniej więcej w moim wieku o fioletowych włosach, właśnie wskazywała palcem na Tatianę
-A i kompletnie zapomnialam się przedstawić.Nazywam się Léa Marmouget.
-Czy ja cię skądś znam ? Paryż, 22 sierpień 2010, Festiwal Kolorów ?- Dziwne, ja też ją skądś kojażyłam
-Ty się nazywasz ....Czekaj...Niech no pomyślę...- zwróciła się do mojej towarzyszki
-Tatiana Fiodorow
-Może tak.Przepraszam, że zapomniałam Twojego imienia.Kiedyś postawię ci kawę.Co ty na to ? - Lèa przysiadła się do nas i zwróciła się do mnie
-Aaaa i zapomniałam ty jesteś Merida Kjellberg ?
-Tak, to ja.Kiedyś ze sobą rozmawiałyśmy.Chyba w sklepie Chanel.Nie pamiętam.- zaśmiałyśmy się
-Tak to było to miejsce.Dobra, ja się już zbieram mam trochę spraw do załatwienia.Więc jak mam Cię zawieść na Brooklyn ?- Lèa zapytała się Tatiany, moja znajoma zastawiała się- Więc?
-Tak, oczywiście.Merida może chcesz mój numer telefonu ? Oraz ty Lé. Możemy się skontaktować.Jestem nowa w tym mieście nie mam tu za dużo znajomych.- powiedziała Tatiana
Tatiana dała mi swój numer telefonu i razem z Lèą odjechały. Ja wyruszyłam do nowego domu na Staten Island, kupiłam go przed wyjazdem. W domu miały się znajdować moje rzeczy łącznie ze skuterem i moim psem (tak wiem to dziwne Ale nie chciałam włóczyć z psem po sklepach itp. ). Po drodze zaszłam do sklepu, kupiłam dużo jedzenia i picia A następnie poszłam do domu. Już gdy otwierałam furtkę ogrodu słyszałam Mie, jak drapie drzwi.
Mój dom był zrobiony z myślą o mnie, dlatego jest taki jaki ja lubię jednocześnie modernistyczny i jednocześnie klasyczny. Po otwarciu drzwi Mia zaczęła kręcić się w kółko i piszczeć. Byłam zmęczona, więc usiadłam na ogromnej białej kanapie ubrana w moją brązową piżamę i założyłam ulubione puchate skarpetki z flagą Szwecji. Włączyłam sobie film i wzięłam popcorn, gdy film się skończył poszłam spać do mojego ogromnego łóżka i razem z Mią zasnełam. wtorek, 20 października 2015
Bohaterowie
Merida Eleonora Kjellberg
Data urodzenia: 27 stycznia 1987
Miejsce narodzin:Willa Kjellbergów, Szwecja
Wiek:25 lat
Zawód:księżna
Pseudonimy:Frostbite, Lady Merida (dla służby)
Miejsce zamieszkania:Staten Island,Nowy York
Matka:Åsil Kjellberg
Ojciec:Karlsson Kjellberg

Data urodzenia:6 luty 1987
Miejsce urodzenia:Sankt Petersburg
Wiek:25 lat
Zawód:baletnica,fotografka,pianistka,szpieg
Pseudonimy:Dark Swallow,Tatiana Fiodorow
Miejsce zamieszkania:Bedford Stuyvesant, Brooklyn, Nowy York
Matka:Emilia Morozov
Ojciec:Eryk Morozov
Brat:Masza Morozov
Kuzynka:Natasha Romanoff
Rozalia Anastasia Rebecca Morozimoy 


Data urodzenia: 1 stycznia 1985
Miejsce narodzin: Moskwa
Zawód: płatny morderca, szpieg
Miejsce zamieszkania: Bensonhurst, Brooklyn, New York
Matka: Amanda Morozimoy
Ojciec: Aaron Morozimoy
Brat: Sebastian Morozimoy
Kuzyn: Piter Izumrud
Wuj: Benedict Izumrud
Lèa Alexia Marmouget
Data urodzenia: 1 lipca 1988
Miejsce narodzin: Paryż
Wiek: 24 lata
Zawód: wizażystka, modelka
Miejsce zamieszkania: Staten Island, New York
Matka: Maeylys Marmouget
Ojciec: Arcadius Marmouget
Siostra: Yona Marmouget
poniedziałek, 19 października 2015
Wprowadzenie
Moi rodzice nauczyli mnie wiele lecz najważniejszą rzeczą którą poznałam jest to, że człowiek sam tworzy swoje słabości. Jako dziecko bałam się huku balonów, więc rodzice podchodzili do mnie i przebijali balony. Po jakimś czasie przestałam się bać i sama to robiłam, tak zaczęła się moja podróż do dorosłości.
W wieku osiemnastu lat byłam już zachartowana po długich godzinach spędzonych w ogrodzie, ale nie zwykłym ogrodzie. Otóż dom mój i rodzina moja znajdują się w najmroźniejszej części Szwecji, a biorąc pod uwagę to że moi krewni i cała rodzina ma moc lodu i właśnie dlatego w największe mrozy wychodziłam na zewnątrz i przechadzałam się wśród ośnieżonych drzew. W pierwszy dzień nowego roku dostałam propozycje dołączenia do Szkoły dla uzdolnionej młodzieży profesora Charlesa Xaviera w Ameryce. Zgodziłam się, wyruszyłam do owej szkoły. Przez dwa lata uczyłam się jak okiełznać moje moce, poznałam tam kilka interesujących osób między innymi Raven i Beast, zaprzyjaźniłam się z nimi lecz po jakimś czasie poczułam że coś się zmieniło. Zaczęłam wyraźnie czuć emocje, ( co było w moim przypadku dziwne bo chlubiłam się tym że zawsze byłam chłodną i trudna do zrozumienia) gdy Hank był blisko czułam łaskotanie w brzuchu, a gdy mówił coś do mnie to cała się rumieniłam. Uśmiechałam się częściej i myślałam tylko o nim. W pewnym momencie zrozumiałam jaką mam słabość, nie mogłam pozwolić żeby to trwało dłużej i musiałam uciec. Wróciłam do domu lecz tylko na kilka miesięcy.
W wieku osiemnastu lat byłam już zachartowana po długich godzinach spędzonych w ogrodzie, ale nie zwykłym ogrodzie. Otóż dom mój i rodzina moja znajdują się w najmroźniejszej części Szwecji, a biorąc pod uwagę to że moi krewni i cała rodzina ma moc lodu i właśnie dlatego w największe mrozy wychodziłam na zewnątrz i przechadzałam się wśród ośnieżonych drzew. W pierwszy dzień nowego roku dostałam propozycje dołączenia do Szkoły dla uzdolnionej młodzieży profesora Charlesa Xaviera w Ameryce. Zgodziłam się, wyruszyłam do owej szkoły. Przez dwa lata uczyłam się jak okiełznać moje moce, poznałam tam kilka interesujących osób między innymi Raven i Beast, zaprzyjaźniłam się z nimi lecz po jakimś czasie poczułam że coś się zmieniło. Zaczęłam wyraźnie czuć emocje, ( co było w moim przypadku dziwne bo chlubiłam się tym że zawsze byłam chłodną i trudna do zrozumienia) gdy Hank był blisko czułam łaskotanie w brzuchu, a gdy mówił coś do mnie to cała się rumieniłam. Uśmiechałam się częściej i myślałam tylko o nim. W pewnym momencie zrozumiałam jaką mam słabość, nie mogłam pozwolić żeby to trwało dłużej i musiałam uciec. Wróciłam do domu lecz tylko na kilka miesięcy.
I właśnie wtedy trafiła do mnie myśl o powrocie do Ameryki ale tylko po to by zapomnieć o przeszłości i zacząć nowe życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




